sobota, 10 marca 2012

Rozdział 2. - Kamil

- Nie wierzę ! Dominika cię olała ?! N-nie poszła na lody !? - krzyknąłem zdumiony tym, co mój najlepszy przyjaciel mi oznajmił.
- No.. nie - powiedział zmieszany i odwrócił się w drugą stronę.
- C-czy ty się rumienisz ? - zapytałem jeszcze bardziej przerażony zachowaniem Seby. Czyżby Dominika mu się spodobała ?
- Kamil, wiesz może, co Dominika lubi czytać ? - zaskoczył mnie swoim pytaniem po chwili krępującej ciszy.
- Ona czyta ? - spojrzałem na niego jak na wariata. Nigdy jej nie widziałem z książką w rękach.
- Hm.. Kamil, tak właściwie, co w niej kochasz ? - Sebastian popatrzył na mnie z wyczekiwaniem.
- C-co w niej..em.. kocham ? - zdołałem tyle z siebie wydusić. - Do cholery, w co ty grasz ? Obiecałeś pomóc, więc przestać mnie pytać o takie rzeczy - zacząłem nerwowo przeglądać wszystkie rzeczy. Mój wzrok utkwił na fotografii, która przedstawiała mnie i Dominikę. Ona, piękna, spała leżąc głową na moich kolanach w mokrej sukience. Pamiętam, jakby to było wczoraj. Obydwoje płynęliśmy łodzią. Zawsze tak robiliśmy, gdyż mój tata sprzedał je. Zawsze pozwalał nam pływać jedną, jedyną i jego ulubioną. Wtedy było wszystko w porządku.
- Co ty wyprawiasz, siadaj, bo spadniesz do wody ! - krzyknęła zanosząc się śmiechem. Odsłoniła przy tym swoje białe zęby.
- No co ty, boisz się może przypadkiem ? - ruszyłem w stronę dziobu. - Kocham Dominikę, ludzie, słyszycie ?! Kocham ją jak cholerny wariat !
Jej uśmiech nagle zginął gdzieś w przestworzach a jej twarz zrobiła się niebezpiecznie blada. Przeszkadzało jej to ?
- Nie martw się, ty mnie nie musisz kochać - uśmiechnąłem się niezdarnie.
- T-to nie tak.. b-bo ja też .. - zaczęła się jąkać. Była tak bardzo słodka. Położyłem się obok i zacząłem bawić się jej loczkiem. - Kochasz mnie ? - zapytałem w tej chwili.
Popatrzyła na mnie, ale się nie odezwała. Spojrzała to na mnie, to na swoje kolana.
- Tak - wykrztusiła zbliżając się do mnie. Wtedy .. wtedy to był nasz pierwszy pocałunek. Mój pierwszy pocałunek. Bo Dominika była dla mnie wyjątkowa.
- Cieszę się - powiedziałem posyłając jej nieśmiały uśmiech. Wstałem. - A teraz..
- Uważaj ! - wrzasnęła, momentalnie wstając złapała mnie za koszulkę i oboje wpadliśmy do wody.
- Zimnaaaaaaaaaaa ! - pisnęła wynurzając się.
Kiedy dopłynęliśmy do brzegu opadliśmy także na ziemię aby zaczerpnąć tchu.
- Chodź do mnie - szepnąłem w jej włosy. Wtedy położyła głowę na moich kolanach. W chwili, kiedy to zrobiła z domu wyłoniła się mama z aparatem krzycząc '' Uśmiech ''. Czy to dla niej też nic nie znaczyło ?
- Za wszystko ją kocham - palnąłem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz