- Cóż, to po co to robisz ? Nie jesteś taka - powiedziała Alina patrząc na mnie z politowaniem. - A po za tym, to jego wina po części, prawda ? To ona zachowywał się jak dziecko. Myślał, że tak o prześpisz się z nim - porażka !
- Alina, stop. To nie tak, że muszę być taka. Ja CHCĘ być taka. Chcę być najgorszą gnidą na świecie. Chcę niszczyć tych facetów - mruknęłam i ponownie siorbnęłam mój ulubiony, truskawkowy jogurt.
- A-ale..
- Cicho - uśmiechnęłam się do niej. - Cóż, tak ogólnie, to Kamil od tygodnia się do mnie nie odezwał. Pewnie przechodzi załamanie nerwowe że nie poleciał po bandzie. Cóż, mogę ich ranić, ale nie do tego stopnia by stracić moje piekielnie cholerne dziewictwo - warknęłam naprawdę oburzona.
- To zabrzmiało, jakbyś tego żałowała, że je w ogóle masz.. O MÓJ BOŻE ! - krzyknęła na całe gardło w tym samym czasie waląc pięścią w stolik. Wszystkie spojrzenia w naszej ulubionej kawiarni skierowane były na nas.
- Na co się gapicie ludzie ? Nie można już krzyknąć czegoś w miejscu publicznym ? Chamstwo ! - dodała Alina ani trochę nie zawstydzona.
- Nie, nie można, jeżeli zdarza ci się to za każdym razem gdy widzisz jakiegoś przystojniaka - powiedział Marian, właściciel.
- Otóż, Marian.. jakim prawem mówisz takie rzeczy ? He ?! He ?!! - zapytała i odwróciła się w moją stronę. -
Patrz tam ! Tam jest taaaki słodziak !
- Gdzie ? - zaciekawiona zaczęła rozglądać się zniecierpliwiona. I nagle ujrzałam go. Blond włosy, te duże oczy, biała jak śnieg skóra. Ok. 16-18 lat. Idealne kości policzkowe i ten nieobecny wzrok.
- Hm.. przeciętny - rzuciłam i powróciłam do czytania magazynu popijając napój.
- CO !? No chyba żartujesz ! TO CIACHO ! - piszczała Alina. Kiedy zaczęła machać głową jej kucyki obijały się o moją twarz.
- Przestań ty głupia krowo - zaśmiałam się. - No to idź do niego i wyciągnij od niego numer, głupku.
- Jak wyglądam ? - zapytała poprawiając swoją kwiatową spódniczkę. Czy wyglądała dobrze ? Owszem, bo zarzucić, że wygląda okropnie było by kłamstwem. Miała czekoladowe oczy, piękne, kasztanowe loczki. Wprawdzie, ja też mam loki, tylko blond a w dodatku myślą, że są farbowane gdzie to nie prawda.
- Podciągnij bluzkę, bo ci cyce widać - odwróciłam się w stronę tajemniczego Pana X. W tym momencie nasze spojrzenia się skrzyżowały. Tak. Wgapialiśmy się w siebie bez jakiegokolwiek zażenowania. Cóż, tak naprawdę każda dziewczyna wbiłaby wzrok w ziemię, ale nie ja.
- Heej, dziewczynko, on jest MÓJ - syknęła Alina i rzuciła się biegiem w jego stronę. Kiedy odwróciłam się w ich stronę, Alina zaczęła działać, ale po chwili przybiegła z naburmuszoną miną.
- Pff, co on może wiedzieć ! Jezu, powiedział '' Nara '' ! Chłopaki to idioci, wstrętni ! I co jeszcze ? Oschłe '' Nara '' ! - paplała oburzona trzy po trzy.
- Ogarnij się. I widzisz, jacy są faceci ? Teraz już wiesz - bąknęłam przewracając stronę magazynu.
- O BOŻE ! Patrz ! - pisnęła wskazując chłopaka, który siedział podparty na łokciach z zamkniętymi oczami. Natychmiast podniosła się i ruszyła w jego stronę.
- Okej, zostaliśmy sami - mruknęłam sama do siebie.
- Wolne ? - usłyszałam cichy, ale stanowczy [ seksi ] głos nad sobą. Kiedy podniosłam głowę zobaczyłam Pana X'a.
- Nie - wywróciłam oczami.
- Dzięki - usiadł obok mnie. - Sebastian.
- Kto ? - popatrzyłam na niego zdumiona.
- Jestem Sebastian. A ty.. ?
- Dominika. Ale co cię to obchodzi ?
- Nie wiem, ale coś mnie do ciebie ciągnie.
Nasza konwersacja była coraz ciekawsza.
- Rozumiem, ale teraz, możesz być cicho ? Nie mogę się skupić.
- Jasne. Więc będę cię obserwował. Być może zostanę twoim prześladowcą - powiedział odchylając się do tyłu i oboje wybuchliśmy śmiechem. To naprawdę mnie rozbawiło.
- Okej, okej, dosyć bo zrobię pod siebie - krztusiłam się ze śmiechu.
- Uf, heh.. więc, co ty na lody ? - zapytał rzucając swój czarujący uśmiech.
- Hm, lody, lody, lody.. czemu nie ? - uśmiechnęłam się do niego. Chwileczkę, co ja robię ?
- To może, jutro o..
- Sebastian ! Co ci mówiłam o zostawianiu mnie samej na placu zabaw ty parszywy kale - krzyknęła mała dziewczyna która znalazła się nie wiadomo kiedy, nie wiadomo skąd przy naszym stoliku.
- Roksana, zamknij się - wycedził przez zęby Sebastian.
- Roksana ? Chwileczkę .. Ta Roksana która doprowadziła Adę, tą sprzedawczynię hod-dogów do szału aż ta znalazła się w szpitalu psychiatrycznym ?! Boże, siostro, to było mocne - powiedziałam i przybiłam jej piątkę.
- Tak myślisz ? - zapytała szerząc swój uśmiech.
- Jasne - zachichotałam.
- Nie sprowadzaj jej na złą drogę ! - powiedział Seba.
- Morda bucie z masłem - zaczęła skakać wokół mnie. - Chodźmy do parku ! Chodźmy, idziemy ?
- Hmm.. jasne, mam czas.
Kiedy chłopak wstawał z jego torby wypadła książka. Była bardzo gruba. Okładkę rozpoznałabym wszędzie.
- Harry Potter ?! Kocham to ! - pisnęłam podnosząc szybko książkę.
- Serio ? - zapytał zupełnie innym tonem.. ten nie brzmiał fałszywie. Ale po chwili jego wyraz twarzy zmienił się i powiedział : - To spoko.
- Wiesz co.. te lody nie wypalą. Tak, bo mam coś do zrobienia. Będę się zbierać. Pa - wstałam i ruszyłam w stronę drzwi.
- I widzisz, tumanie ? W końcu jakaś normalna dziewczyna a ty jej obrzydzasz życie. Jezu, nie mamy chyba tych samych rodziców - usłyszałam wściekły i trochę skrzeczący głosik małej Roksany.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz