- Hm.. pisaliście w nocy - mruknąłem.
- Ta. Czy coś Ci nie pasuje ? - zapytał Sebastian czytając '' Harrego Pottera ''.
- Nie, skąd. Ej, po co to czytasz ? Nie lubisz tego .. - zdziwiony zmierzyłem go wzrokiem. Tak, to prawda, że chciałem aby mi pomógł, ale on ewidentnie za bardzo się starał. Zamiast starych, znoszonych spodni dresowych nosił rurki, czerwone conversy i t-shirty z nadrukami. Wyglądał całkiem nieźle, ale widać było, że Dominika mu się spodobała.
- Tak sobie. Kamil..zadam Ci jeszcze jedno pytanie. Za co ją kochasz ? - popatrzył na mnie wyczekującym wzrokiem.
- Mówiłem, za wszystko - warknąłem zirytowany. - Czy to jakieś cholerne przesłuchanie ?
- Nie.. tylko.. mało o sobie.. bynajmniej ty o niej wiesz. Jaki jest jej ulubiony kolor ?
- Żółty - rzuciłem znudzony.
- Nie. A czy ty w ogóle wiesz, jak się nazywa jej mama ?
- Jasne, że wiem ! Katrina ! - powiedziałem wyprowadzony z równowagi.
- Mhm, chociaż tyle tego dobrego.
- Więc idziecie do '' Gucia '' ? Mhm.. trochę za romantycznie, nie sądzisz ? - mruknąłem zgryźliwie.
- Zazdrosny ? - fuknął.
- Ty byś nie był jakby ktoś podrywał Ci pannę ? - syknąłem
- Yy.. jeśli się nie mylę, taki jest plan idioto - powiedział.
- N-no..tak ale..
- Sam nie wiesz, czego chcesz.
- Ale ty wiesz doskonale, prawda ? - zapytałem
- O czym ty mówisz ? - jego brew uniosła się i zmrużył oczy.
- No dawaj ! Przyznaj się, że ci się podoba ! - wrzasnąłem łamliwym głosem. Tego jeszcze brakowało, żebym się popłakał. Ale to wszystko doprowadzało mnie do kresu wytrzymałości ! Dominika .. Sebastian .. Wolę, żeby była z kimś innym.. nie z Sebastianem.
- Nie gadaj bzdur - powiedział robiąc krok do przodu. - Zrozum, że robię to dal Ciebie.
- Mhm.. - mruknąłem zamykając oczy. Cholera, zrobiły się wilgotne. Fuck !
- To nie fair. Nie fair ! To wszystko nic dla niej nie znaczy, nic ! - usiadłem na podłogę kuląc się.
- Kamil..
- Nie ! Mam dosyć tego, że ma mnie gdzieś, gdzie ja zrobiłbym dla niej wszystko ! Tak naprawdę, nie chciałem się z nią przespać ! Znaczy się, chciałem, ale oczywiście poczekałbym, aż sama mi powie, że chce! Nie jestem tego typu facetem, wiesz to. Kocham ją!
Sebastian milczał. Wpatrywał się we mnie nieobecnym wzrokiem.
- Powiedz jej to - wymruczał.
- C-co ? - łkając zapytałem.
- Powiedz jej to.
- M-myślisz, że się ze mną spotka !
- Spotka.
- Skąd wiesz ?
- Zamknij się, po prostu wiem. a teraz wytrzyj oczy, bo robi mi się niedobrze.
Zaczerwieniony wytarłem twarz rękawem mojej bluzy.
- Dzwonię do niej.
Wyciągnąłem telefon i wpisałem jej numer. Zawahałem się. Czy aby na pewno dam radę ? Nadusiłem zieloną słuchawkę.
/ Czego chcesz ? / - odparł dobrze mi znany głos.
- Spotkajmy się.. proszę.. - wydusiłem z trudem te słowa.
/ Po co ? Nie mamy o czym rozmawiać, prawda ? /
- Mamy.. - podrapałem się po głowie. - chcę ci wszystko wyjaśnić..
/ ... /
- Proszę...
/ W porządku. Przyjdź do mnie wieczorem. 20:00 ? /
- W porządku ! - ożywiłem się natychmiast. - Tak !
/ Okej.. to .. do zobaczenia / PIK, PIK, PIK, PIK - rozłączyła się.
- Mam do niej przyjść wieczorem, rozumiesz ?! Tak ! - krzyknąłem robiąc podskok.
- Mhm - bąknął oschle Sebastian.
- Jesteś blady - mruknąłem.
- Zdaje Ci się. Idź do domu i się ogarnij. Muszę jeszcze coś załatwić.
- Co takiego ?
- Odwołam nasze spotkanie.
- Nie.. idź z nią na ten jogurt..
Cóż.. niech się cieszy.
.. i znowu do tańca zagra nam morze .
sobota, 10 marca 2012
Rozdział 3. - Dominika
Nie mogłam zasnąć. Sebastian wydawał mi się dziwny i podejrzany. Bo.. cóż, nie uważam się za jakieś bóstwo, ale kiedy Alina do niego podeszła, to ją olał. A kiedy odeszła od razu się do mnie przysiadł i zaczął prowadzić wymianę zdań. Spojrzałam na zegarek. Była 2:30 a mi nadal nie chciało się spać. Usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa. I oto życie cudownej jedynaczki. Ma wszystko czego chce, bo jej mama jest znanym architektem. Tatuś przesyła alimenty. Więc można powiedzieć, życie idealne. Po chwili namysłu zdecydowałam się wejść na Gadu Gadu. Być może ktoś jest dostępny, kto wie ? Wpisałam hasło i zaczęłam przeglądać listę kontaktów. Dostępni byli..
Dorota z opisem ''O mój boshe, Dareczku, lof ju bejbe :** ''
Aneta z opisem ''Życie nie ma sensu bydlaki -.- ''
Dżolo z opisem '' My chcemy palić, sadzić, zalegalizować ! :D ''
Kunik z opisem ''Ludzie, przecież to nie ma sensu'' i
Arman z opisem '' Schowaj cyce Marta xd ''.
Cóż, po części to było słodkie. Nagle ktoś do mnie napisał pod nazwą '' sadnessx0 ''.
sadnessx0 : Kogo my tu mamy..
Kto to do jasnej cholery może być ? Nie znam nikogo o takiej nazwie. '' Smutek '' ? Pewnie ma ciężkie życie albo rodzice go nie kochają albo coś w tym stylu. Postanowiłam trochę się rozerwać. Odpisałam
xlololitax : Mnie.
sadnessx0 : Wiem, inaczej bym nie pisał.
xlololitax : No cóż, więc ktoś ty ?
sadnessx0 : Przyjaciel.
xlololitax : Aha, wiesz, dużo mam przyjaciół. Pisz, kim jesteś. Być może Kamilem z innego profilu, no bo mnie tak bardzo kocha..
sadnessx0 : Chyba Cię rozczaruję, ale nie jestem nim. A właśnie.. kim on dla Ciebie był ?
xlololitax : To chyba nie twój interes, ale jeżeli Ci zależy, mój ex.
sadnessx0 : Aha. Kochasz go ?
xlololitax : Jesteś wkurzający..
sadnessx0 : Często mi to mówią. Kochasz może Harrego Pottera ? :)
xlololitax : No, ale skąd.. Sebastian ?!
sadnessx0 : No.
xlololitax : Skąd masz mój numer ?
sadnessx0 : Od twojej mamy.
xlololitax : Nie mieszaj w to Katriny..
sadnessx0 : Mhm, piękne imię. Dominika tak samo. Masz może drugie imię po mamie ?
xlololitax : Tak.. ale po co chcesz wiedzieć ?
sadnessx0 : Od dzisiaj będę ci mówić Dominika Katrina.
xlololitax : Nie ..
sadnessx0 : DOMINIKA
xlololitax : waż ..
sadnessx0 : KATRINA
xlololita : się.
sadnessx0 : Odważyłem, hehe :)
xlololitax : Eh, masz jaja człowieczku.
sadnessx0 : Miło mi !
xlololtax : Więc, po co do mnie piszesz ?
sadnessx0 : No bo chcę Ci poznać. Może być ?
xlololitax : Nie..
sandessx0 : Hm.. okej. Jaki jest twój ulubiony kolor ?
xlololitax : Fioletowy. A twój ?
sadnessx0 : Też.. nie mów, że lubisz Szekspira, bo to będzie dziwaczne ..
xlololitax : No co Ty ! Kocham go ! '' Miłość, która zmienia .. ''
sadnessx0 : '' Nie jest miłością.. ''
xlololitax : Szczerze mnie zaskoczyłeś :)
sadnessx0 : Dużo czytasz ?
xlololitax : Jasne.
sadnessx0 : Ja też.. najbardziej lubię psychologiczne.
xlololitax : Ja tylko takie preferuję. Nie wiem, ale to dziwne, że tak dużo nas łączy.
sadnessx0 : Mam uczulenie na lody czekoladowe.
xlololitax : ...
sadnessx0 : Coś nie tak ?
xlololitax : Ja też..
sadnessx0 : ...
xlololitax : Dziwne..
sadnessx0 : Jest ktoś, kogo Kochasz ?
Zamarłam. Moje ręce dosłownie zesztywniały na klawiszach. Czułam, jak moje policzki płoną.
xlololitax : Hm.. nie, chyba nie.
sadnessx0 : A twój były ?
xlololitax : ...
sadnessx0 : Hm, więc nic do niego nie czujesz ?
xlololitax : Nie. Tak sądzę.. chociaż.. te 6 miesięcy były naprawdę fajne i nigdy ich nie zapomnę..
sadnessx0 : Zależy Ci..
xlololitax : Nie. Mam go gdzieś.. !
sadnessx0 : Ta.
xlololitax : Jak nie wierzysz, to spadaj.
sadnessx0 : Twoja koleżanka jest dziwna.
xlololitax : Co się Ciebie zapytała ?
sadnessx0 : Czy lubię duże cycki..
xlololitax : Jezu..
sadnessx0 : Powiedziałem jej, że lubię takie jakie Ty masz.
xlololitax : Nienawidzę Cię.
sadnessx0 : Też Cię Kocham. Więc co ? Jutro o 15:00 ? W '' Guciu '' ?
xlololitax : Hm. Skąd mam wiedzieć, że nie jesteś jakimś zboczeńcem ?
sadnessx0 : Najwyżej Cię zgwałcę.
xlololitax : Ale śmieszne !
sadnessx0 : Ok, ok. Nie jestem, no co ty .
xlololitax : Do zobaczenia jutro !
xlololitax jest niedostępny/a.
Popatrzyłam na swoje ręce. Czy one się trzęsły ? Niemożliwe. To tylko facet ! Zwykły bezwartościowy facet.. Nie mogłam się tak podniecać zwykłym spotkaniem z tym idiotą. Zobaczymy, co przyniesie nam to spotkanie.
Dorota z opisem ''O mój boshe, Dareczku, lof ju bejbe :** ''
Aneta z opisem ''Życie nie ma sensu bydlaki -.- ''
Dżolo z opisem '' My chcemy palić, sadzić, zalegalizować ! :D ''
Kunik z opisem ''Ludzie, przecież to nie ma sensu'' i
Arman z opisem '' Schowaj cyce Marta xd ''.
Cóż, po części to było słodkie. Nagle ktoś do mnie napisał pod nazwą '' sadnessx0 ''.
sadnessx0 : Kogo my tu mamy..
Kto to do jasnej cholery może być ? Nie znam nikogo o takiej nazwie. '' Smutek '' ? Pewnie ma ciężkie życie albo rodzice go nie kochają albo coś w tym stylu. Postanowiłam trochę się rozerwać. Odpisałam
xlololitax : Mnie.
sadnessx0 : Wiem, inaczej bym nie pisał.
xlololitax : No cóż, więc ktoś ty ?
sadnessx0 : Przyjaciel.
xlololitax : Aha, wiesz, dużo mam przyjaciół. Pisz, kim jesteś. Być może Kamilem z innego profilu, no bo mnie tak bardzo kocha..
sadnessx0 : Chyba Cię rozczaruję, ale nie jestem nim. A właśnie.. kim on dla Ciebie był ?
xlololitax : To chyba nie twój interes, ale jeżeli Ci zależy, mój ex.
sadnessx0 : Aha. Kochasz go ?
xlololitax : Jesteś wkurzający..
sadnessx0 : Często mi to mówią. Kochasz może Harrego Pottera ? :)
xlololitax : No, ale skąd.. Sebastian ?!
sadnessx0 : No.
xlololitax : Skąd masz mój numer ?
sadnessx0 : Od twojej mamy.
xlololitax : Nie mieszaj w to Katriny..
sadnessx0 : Mhm, piękne imię. Dominika tak samo. Masz może drugie imię po mamie ?
xlololitax : Tak.. ale po co chcesz wiedzieć ?
sadnessx0 : Od dzisiaj będę ci mówić Dominika Katrina.
xlololitax : Nie ..
sadnessx0 : DOMINIKA
xlololitax : waż ..
sadnessx0 : KATRINA
xlololita : się.
sadnessx0 : Odważyłem, hehe :)
xlololitax : Eh, masz jaja człowieczku.
sadnessx0 : Miło mi !
xlololtax : Więc, po co do mnie piszesz ?
sadnessx0 : No bo chcę Ci poznać. Może być ?
xlololitax : Nie..
sandessx0 : Hm.. okej. Jaki jest twój ulubiony kolor ?
xlololitax : Fioletowy. A twój ?
sadnessx0 : Też.. nie mów, że lubisz Szekspira, bo to będzie dziwaczne ..
xlololitax : No co Ty ! Kocham go ! '' Miłość, która zmienia .. ''
sadnessx0 : '' Nie jest miłością.. ''
xlololitax : Szczerze mnie zaskoczyłeś :)
sadnessx0 : Dużo czytasz ?
xlololitax : Jasne.
sadnessx0 : Ja też.. najbardziej lubię psychologiczne.
xlololitax : Ja tylko takie preferuję. Nie wiem, ale to dziwne, że tak dużo nas łączy.
sadnessx0 : Mam uczulenie na lody czekoladowe.
xlololitax : ...
sadnessx0 : Coś nie tak ?
xlololitax : Ja też..
sadnessx0 : ...
xlololitax : Dziwne..
sadnessx0 : Jest ktoś, kogo Kochasz ?
Zamarłam. Moje ręce dosłownie zesztywniały na klawiszach. Czułam, jak moje policzki płoną.
xlololitax : Hm.. nie, chyba nie.
sadnessx0 : A twój były ?
xlololitax : ...
sadnessx0 : Hm, więc nic do niego nie czujesz ?
xlololitax : Nie. Tak sądzę.. chociaż.. te 6 miesięcy były naprawdę fajne i nigdy ich nie zapomnę..
sadnessx0 : Zależy Ci..
xlololitax : Nie. Mam go gdzieś.. !
sadnessx0 : Ta.
xlololitax : Jak nie wierzysz, to spadaj.
sadnessx0 : Twoja koleżanka jest dziwna.
xlololitax : Co się Ciebie zapytała ?
sadnessx0 : Czy lubię duże cycki..
xlololitax : Jezu..
sadnessx0 : Powiedziałem jej, że lubię takie jakie Ty masz.
xlololitax : Nienawidzę Cię.
sadnessx0 : Też Cię Kocham. Więc co ? Jutro o 15:00 ? W '' Guciu '' ?
xlololitax : Hm. Skąd mam wiedzieć, że nie jesteś jakimś zboczeńcem ?
sadnessx0 : Najwyżej Cię zgwałcę.
xlololitax : Ale śmieszne !
sadnessx0 : Ok, ok. Nie jestem, no co ty .
xlololitax : Do zobaczenia jutro !
xlololitax jest niedostępny/a.
Popatrzyłam na swoje ręce. Czy one się trzęsły ? Niemożliwe. To tylko facet ! Zwykły bezwartościowy facet.. Nie mogłam się tak podniecać zwykłym spotkaniem z tym idiotą. Zobaczymy, co przyniesie nam to spotkanie.
Rozdział 2. - Kamil
- Nie wierzę ! Dominika cię olała ?! N-nie poszła na lody !? - krzyknąłem zdumiony tym, co mój najlepszy przyjaciel mi oznajmił.
- No.. nie - powiedział zmieszany i odwrócił się w drugą stronę.
- C-czy ty się rumienisz ? - zapytałem jeszcze bardziej przerażony zachowaniem Seby. Czyżby Dominika mu się spodobała ?
- Kamil, wiesz może, co Dominika lubi czytać ? - zaskoczył mnie swoim pytaniem po chwili krępującej ciszy.
- Ona czyta ? - spojrzałem na niego jak na wariata. Nigdy jej nie widziałem z książką w rękach.
- Hm.. Kamil, tak właściwie, co w niej kochasz ? - Sebastian popatrzył na mnie z wyczekiwaniem.
- C-co w niej..em.. kocham ? - zdołałem tyle z siebie wydusić. - Do cholery, w co ty grasz ? Obiecałeś pomóc, więc przestać mnie pytać o takie rzeczy - zacząłem nerwowo przeglądać wszystkie rzeczy. Mój wzrok utkwił na fotografii, która przedstawiała mnie i Dominikę. Ona, piękna, spała leżąc głową na moich kolanach w mokrej sukience. Pamiętam, jakby to było wczoraj. Obydwoje płynęliśmy łodzią. Zawsze tak robiliśmy, gdyż mój tata sprzedał je. Zawsze pozwalał nam pływać jedną, jedyną i jego ulubioną. Wtedy było wszystko w porządku.
- Co ty wyprawiasz, siadaj, bo spadniesz do wody ! - krzyknęła zanosząc się śmiechem. Odsłoniła przy tym swoje białe zęby.
- No co ty, boisz się może przypadkiem ? - ruszyłem w stronę dziobu. - Kocham Dominikę, ludzie, słyszycie ?! Kocham ją jak cholerny wariat !
Jej uśmiech nagle zginął gdzieś w przestworzach a jej twarz zrobiła się niebezpiecznie blada. Przeszkadzało jej to ?
- Nie martw się, ty mnie nie musisz kochać - uśmiechnąłem się niezdarnie.
- T-to nie tak.. b-bo ja też .. - zaczęła się jąkać. Była tak bardzo słodka. Położyłem się obok i zacząłem bawić się jej loczkiem. - Kochasz mnie ? - zapytałem w tej chwili.
Popatrzyła na mnie, ale się nie odezwała. Spojrzała to na mnie, to na swoje kolana.
- Tak - wykrztusiła zbliżając się do mnie. Wtedy .. wtedy to był nasz pierwszy pocałunek. Mój pierwszy pocałunek. Bo Dominika była dla mnie wyjątkowa.
- Cieszę się - powiedziałem posyłając jej nieśmiały uśmiech. Wstałem. - A teraz..
- Uważaj ! - wrzasnęła, momentalnie wstając złapała mnie za koszulkę i oboje wpadliśmy do wody.
- Zimnaaaaaaaaaaa ! - pisnęła wynurzając się.
Kiedy dopłynęliśmy do brzegu opadliśmy także na ziemię aby zaczerpnąć tchu.
- Chodź do mnie - szepnąłem w jej włosy. Wtedy położyła głowę na moich kolanach. W chwili, kiedy to zrobiła z domu wyłoniła się mama z aparatem krzycząc '' Uśmiech ''. Czy to dla niej też nic nie znaczyło ?
- Za wszystko ją kocham - palnąłem.
- No.. nie - powiedział zmieszany i odwrócił się w drugą stronę.
- C-czy ty się rumienisz ? - zapytałem jeszcze bardziej przerażony zachowaniem Seby. Czyżby Dominika mu się spodobała ?
- Kamil, wiesz może, co Dominika lubi czytać ? - zaskoczył mnie swoim pytaniem po chwili krępującej ciszy.
- Ona czyta ? - spojrzałem na niego jak na wariata. Nigdy jej nie widziałem z książką w rękach.
- Hm.. Kamil, tak właściwie, co w niej kochasz ? - Sebastian popatrzył na mnie z wyczekiwaniem.
- C-co w niej..em.. kocham ? - zdołałem tyle z siebie wydusić. - Do cholery, w co ty grasz ? Obiecałeś pomóc, więc przestać mnie pytać o takie rzeczy - zacząłem nerwowo przeglądać wszystkie rzeczy. Mój wzrok utkwił na fotografii, która przedstawiała mnie i Dominikę. Ona, piękna, spała leżąc głową na moich kolanach w mokrej sukience. Pamiętam, jakby to było wczoraj. Obydwoje płynęliśmy łodzią. Zawsze tak robiliśmy, gdyż mój tata sprzedał je. Zawsze pozwalał nam pływać jedną, jedyną i jego ulubioną. Wtedy było wszystko w porządku.
- Co ty wyprawiasz, siadaj, bo spadniesz do wody ! - krzyknęła zanosząc się śmiechem. Odsłoniła przy tym swoje białe zęby.
- No co ty, boisz się może przypadkiem ? - ruszyłem w stronę dziobu. - Kocham Dominikę, ludzie, słyszycie ?! Kocham ją jak cholerny wariat !
Jej uśmiech nagle zginął gdzieś w przestworzach a jej twarz zrobiła się niebezpiecznie blada. Przeszkadzało jej to ?
- Nie martw się, ty mnie nie musisz kochać - uśmiechnąłem się niezdarnie.
- T-to nie tak.. b-bo ja też .. - zaczęła się jąkać. Była tak bardzo słodka. Położyłem się obok i zacząłem bawić się jej loczkiem. - Kochasz mnie ? - zapytałem w tej chwili.
Popatrzyła na mnie, ale się nie odezwała. Spojrzała to na mnie, to na swoje kolana.
- Tak - wykrztusiła zbliżając się do mnie. Wtedy .. wtedy to był nasz pierwszy pocałunek. Mój pierwszy pocałunek. Bo Dominika była dla mnie wyjątkowa.
- Cieszę się - powiedziałem posyłając jej nieśmiały uśmiech. Wstałem. - A teraz..
- Uważaj ! - wrzasnęła, momentalnie wstając złapała mnie za koszulkę i oboje wpadliśmy do wody.
- Zimnaaaaaaaaaaa ! - pisnęła wynurzając się.
Kiedy dopłynęliśmy do brzegu opadliśmy także na ziemię aby zaczerpnąć tchu.
- Chodź do mnie - szepnąłem w jej włosy. Wtedy położyła głowę na moich kolanach. W chwili, kiedy to zrobiła z domu wyłoniła się mama z aparatem krzycząc '' Uśmiech ''. Czy to dla niej też nic nie znaczyło ?
- Za wszystko ją kocham - palnąłem.
piątek, 9 marca 2012
Rozdział 2. Dominika
- Cóż, to po co to robisz ? Nie jesteś taka - powiedziała Alina patrząc na mnie z politowaniem. - A po za tym, to jego wina po części, prawda ? To ona zachowywał się jak dziecko. Myślał, że tak o prześpisz się z nim - porażka !
- Alina, stop. To nie tak, że muszę być taka. Ja CHCĘ być taka. Chcę być najgorszą gnidą na świecie. Chcę niszczyć tych facetów - mruknęłam i ponownie siorbnęłam mój ulubiony, truskawkowy jogurt.
- A-ale..
- Cicho - uśmiechnęłam się do niej. - Cóż, tak ogólnie, to Kamil od tygodnia się do mnie nie odezwał. Pewnie przechodzi załamanie nerwowe że nie poleciał po bandzie. Cóż, mogę ich ranić, ale nie do tego stopnia by stracić moje piekielnie cholerne dziewictwo - warknęłam naprawdę oburzona.
- To zabrzmiało, jakbyś tego żałowała, że je w ogóle masz.. O MÓJ BOŻE ! - krzyknęła na całe gardło w tym samym czasie waląc pięścią w stolik. Wszystkie spojrzenia w naszej ulubionej kawiarni skierowane były na nas.
- Na co się gapicie ludzie ? Nie można już krzyknąć czegoś w miejscu publicznym ? Chamstwo ! - dodała Alina ani trochę nie zawstydzona.
- Nie, nie można, jeżeli zdarza ci się to za każdym razem gdy widzisz jakiegoś przystojniaka - powiedział Marian, właściciel.
- Otóż, Marian.. jakim prawem mówisz takie rzeczy ? He ?! He ?!! - zapytała i odwróciła się w moją stronę. -
Patrz tam ! Tam jest taaaki słodziak !
- Gdzie ? - zaciekawiona zaczęła rozglądać się zniecierpliwiona. I nagle ujrzałam go. Blond włosy, te duże oczy, biała jak śnieg skóra. Ok. 16-18 lat. Idealne kości policzkowe i ten nieobecny wzrok.
- Hm.. przeciętny - rzuciłam i powróciłam do czytania magazynu popijając napój.
- CO !? No chyba żartujesz ! TO CIACHO ! - piszczała Alina. Kiedy zaczęła machać głową jej kucyki obijały się o moją twarz.
- Przestań ty głupia krowo - zaśmiałam się. - No to idź do niego i wyciągnij od niego numer, głupku.
- Jak wyglądam ? - zapytała poprawiając swoją kwiatową spódniczkę. Czy wyglądała dobrze ? Owszem, bo zarzucić, że wygląda okropnie było by kłamstwem. Miała czekoladowe oczy, piękne, kasztanowe loczki. Wprawdzie, ja też mam loki, tylko blond a w dodatku myślą, że są farbowane gdzie to nie prawda.
- Podciągnij bluzkę, bo ci cyce widać - odwróciłam się w stronę tajemniczego Pana X. W tym momencie nasze spojrzenia się skrzyżowały. Tak. Wgapialiśmy się w siebie bez jakiegokolwiek zażenowania. Cóż, tak naprawdę każda dziewczyna wbiłaby wzrok w ziemię, ale nie ja.
- Heej, dziewczynko, on jest MÓJ - syknęła Alina i rzuciła się biegiem w jego stronę. Kiedy odwróciłam się w ich stronę, Alina zaczęła działać, ale po chwili przybiegła z naburmuszoną miną.
- Pff, co on może wiedzieć ! Jezu, powiedział '' Nara '' ! Chłopaki to idioci, wstrętni ! I co jeszcze ? Oschłe '' Nara '' ! - paplała oburzona trzy po trzy.
- Ogarnij się. I widzisz, jacy są faceci ? Teraz już wiesz - bąknęłam przewracając stronę magazynu.
- O BOŻE ! Patrz ! - pisnęła wskazując chłopaka, który siedział podparty na łokciach z zamkniętymi oczami. Natychmiast podniosła się i ruszyła w jego stronę.
- Okej, zostaliśmy sami - mruknęłam sama do siebie.
- Wolne ? - usłyszałam cichy, ale stanowczy [ seksi ] głos nad sobą. Kiedy podniosłam głowę zobaczyłam Pana X'a.
- Nie - wywróciłam oczami.
- Dzięki - usiadł obok mnie. - Sebastian.
- Kto ? - popatrzyłam na niego zdumiona.
- Jestem Sebastian. A ty.. ?
- Dominika. Ale co cię to obchodzi ?
- Nie wiem, ale coś mnie do ciebie ciągnie.
Nasza konwersacja była coraz ciekawsza.
- Rozumiem, ale teraz, możesz być cicho ? Nie mogę się skupić.
- Jasne. Więc będę cię obserwował. Być może zostanę twoim prześladowcą - powiedział odchylając się do tyłu i oboje wybuchliśmy śmiechem. To naprawdę mnie rozbawiło.
- Okej, okej, dosyć bo zrobię pod siebie - krztusiłam się ze śmiechu.
- Uf, heh.. więc, co ty na lody ? - zapytał rzucając swój czarujący uśmiech.
- Hm, lody, lody, lody.. czemu nie ? - uśmiechnęłam się do niego. Chwileczkę, co ja robię ?
- To może, jutro o..
- Sebastian ! Co ci mówiłam o zostawianiu mnie samej na placu zabaw ty parszywy kale - krzyknęła mała dziewczyna która znalazła się nie wiadomo kiedy, nie wiadomo skąd przy naszym stoliku.
- Roksana, zamknij się - wycedził przez zęby Sebastian.
- Roksana ? Chwileczkę .. Ta Roksana która doprowadziła Adę, tą sprzedawczynię hod-dogów do szału aż ta znalazła się w szpitalu psychiatrycznym ?! Boże, siostro, to było mocne - powiedziałam i przybiłam jej piątkę.
- Tak myślisz ? - zapytała szerząc swój uśmiech.
- Jasne - zachichotałam.
- Nie sprowadzaj jej na złą drogę ! - powiedział Seba.
- Morda bucie z masłem - zaczęła skakać wokół mnie. - Chodźmy do parku ! Chodźmy, idziemy ?
- Hmm.. jasne, mam czas.
Kiedy chłopak wstawał z jego torby wypadła książka. Była bardzo gruba. Okładkę rozpoznałabym wszędzie.
- Harry Potter ?! Kocham to ! - pisnęłam podnosząc szybko książkę.
- Serio ? - zapytał zupełnie innym tonem.. ten nie brzmiał fałszywie. Ale po chwili jego wyraz twarzy zmienił się i powiedział : - To spoko.
- Wiesz co.. te lody nie wypalą. Tak, bo mam coś do zrobienia. Będę się zbierać. Pa - wstałam i ruszyłam w stronę drzwi.
- I widzisz, tumanie ? W końcu jakaś normalna dziewczyna a ty jej obrzydzasz życie. Jezu, nie mamy chyba tych samych rodziców - usłyszałam wściekły i trochę skrzeczący głosik małej Roksany.
- Alina, stop. To nie tak, że muszę być taka. Ja CHCĘ być taka. Chcę być najgorszą gnidą na świecie. Chcę niszczyć tych facetów - mruknęłam i ponownie siorbnęłam mój ulubiony, truskawkowy jogurt.
- A-ale..
- Cicho - uśmiechnęłam się do niej. - Cóż, tak ogólnie, to Kamil od tygodnia się do mnie nie odezwał. Pewnie przechodzi załamanie nerwowe że nie poleciał po bandzie. Cóż, mogę ich ranić, ale nie do tego stopnia by stracić moje piekielnie cholerne dziewictwo - warknęłam naprawdę oburzona.
- To zabrzmiało, jakbyś tego żałowała, że je w ogóle masz.. O MÓJ BOŻE ! - krzyknęła na całe gardło w tym samym czasie waląc pięścią w stolik. Wszystkie spojrzenia w naszej ulubionej kawiarni skierowane były na nas.
- Na co się gapicie ludzie ? Nie można już krzyknąć czegoś w miejscu publicznym ? Chamstwo ! - dodała Alina ani trochę nie zawstydzona.
- Nie, nie można, jeżeli zdarza ci się to za każdym razem gdy widzisz jakiegoś przystojniaka - powiedział Marian, właściciel.
- Otóż, Marian.. jakim prawem mówisz takie rzeczy ? He ?! He ?!! - zapytała i odwróciła się w moją stronę. -
Patrz tam ! Tam jest taaaki słodziak !
- Gdzie ? - zaciekawiona zaczęła rozglądać się zniecierpliwiona. I nagle ujrzałam go. Blond włosy, te duże oczy, biała jak śnieg skóra. Ok. 16-18 lat. Idealne kości policzkowe i ten nieobecny wzrok.
- Hm.. przeciętny - rzuciłam i powróciłam do czytania magazynu popijając napój.
- CO !? No chyba żartujesz ! TO CIACHO ! - piszczała Alina. Kiedy zaczęła machać głową jej kucyki obijały się o moją twarz.
- Przestań ty głupia krowo - zaśmiałam się. - No to idź do niego i wyciągnij od niego numer, głupku.
- Jak wyglądam ? - zapytała poprawiając swoją kwiatową spódniczkę. Czy wyglądała dobrze ? Owszem, bo zarzucić, że wygląda okropnie było by kłamstwem. Miała czekoladowe oczy, piękne, kasztanowe loczki. Wprawdzie, ja też mam loki, tylko blond a w dodatku myślą, że są farbowane gdzie to nie prawda.
- Podciągnij bluzkę, bo ci cyce widać - odwróciłam się w stronę tajemniczego Pana X. W tym momencie nasze spojrzenia się skrzyżowały. Tak. Wgapialiśmy się w siebie bez jakiegokolwiek zażenowania. Cóż, tak naprawdę każda dziewczyna wbiłaby wzrok w ziemię, ale nie ja.
- Heej, dziewczynko, on jest MÓJ - syknęła Alina i rzuciła się biegiem w jego stronę. Kiedy odwróciłam się w ich stronę, Alina zaczęła działać, ale po chwili przybiegła z naburmuszoną miną.
- Pff, co on może wiedzieć ! Jezu, powiedział '' Nara '' ! Chłopaki to idioci, wstrętni ! I co jeszcze ? Oschłe '' Nara '' ! - paplała oburzona trzy po trzy.
- Ogarnij się. I widzisz, jacy są faceci ? Teraz już wiesz - bąknęłam przewracając stronę magazynu.
- O BOŻE ! Patrz ! - pisnęła wskazując chłopaka, który siedział podparty na łokciach z zamkniętymi oczami. Natychmiast podniosła się i ruszyła w jego stronę.
- Okej, zostaliśmy sami - mruknęłam sama do siebie.
- Wolne ? - usłyszałam cichy, ale stanowczy [ seksi ] głos nad sobą. Kiedy podniosłam głowę zobaczyłam Pana X'a.
- Nie - wywróciłam oczami.
- Dzięki - usiadł obok mnie. - Sebastian.
- Kto ? - popatrzyłam na niego zdumiona.
- Jestem Sebastian. A ty.. ?
- Dominika. Ale co cię to obchodzi ?
- Nie wiem, ale coś mnie do ciebie ciągnie.
Nasza konwersacja była coraz ciekawsza.
- Rozumiem, ale teraz, możesz być cicho ? Nie mogę się skupić.
- Jasne. Więc będę cię obserwował. Być może zostanę twoim prześladowcą - powiedział odchylając się do tyłu i oboje wybuchliśmy śmiechem. To naprawdę mnie rozbawiło.
- Okej, okej, dosyć bo zrobię pod siebie - krztusiłam się ze śmiechu.
- Uf, heh.. więc, co ty na lody ? - zapytał rzucając swój czarujący uśmiech.
- Hm, lody, lody, lody.. czemu nie ? - uśmiechnęłam się do niego. Chwileczkę, co ja robię ?
- To może, jutro o..
- Sebastian ! Co ci mówiłam o zostawianiu mnie samej na placu zabaw ty parszywy kale - krzyknęła mała dziewczyna która znalazła się nie wiadomo kiedy, nie wiadomo skąd przy naszym stoliku.
- Roksana, zamknij się - wycedził przez zęby Sebastian.
- Roksana ? Chwileczkę .. Ta Roksana która doprowadziła Adę, tą sprzedawczynię hod-dogów do szału aż ta znalazła się w szpitalu psychiatrycznym ?! Boże, siostro, to było mocne - powiedziałam i przybiłam jej piątkę.
- Tak myślisz ? - zapytała szerząc swój uśmiech.
- Jasne - zachichotałam.
- Nie sprowadzaj jej na złą drogę ! - powiedział Seba.
- Morda bucie z masłem - zaczęła skakać wokół mnie. - Chodźmy do parku ! Chodźmy, idziemy ?
- Hmm.. jasne, mam czas.
Kiedy chłopak wstawał z jego torby wypadła książka. Była bardzo gruba. Okładkę rozpoznałabym wszędzie.
- Harry Potter ?! Kocham to ! - pisnęłam podnosząc szybko książkę.
- Serio ? - zapytał zupełnie innym tonem.. ten nie brzmiał fałszywie. Ale po chwili jego wyraz twarzy zmienił się i powiedział : - To spoko.
- Wiesz co.. te lody nie wypalą. Tak, bo mam coś do zrobienia. Będę się zbierać. Pa - wstałam i ruszyłam w stronę drzwi.
- I widzisz, tumanie ? W końcu jakaś normalna dziewczyna a ty jej obrzydzasz życie. Jezu, nie mamy chyba tych samych rodziców - usłyszałam wściekły i trochę skrzeczący głosik małej Roksany.
Rozdział 2. - Kamil
- Seba ! Rozumiesz to !? Olała mnie. Ot tak po prostu ! - krzyknąłem nadal zdumionym zajściem w domu Dominiki.
- To ty chciałeś dobrać jej się do gaci. Więc ogarnij dupę, okej ? - powiedział Sebastian wracając do czytania swojej książki.
- Nie bądź taki oschły. Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi - przyjrzałem mu się uważnie. Cóż, nie wiem dlaczego, ale kiedy patrzyłem na mojego kumpla, od razu widziałem Domi. Jego włosy były koloru złota, tak jak i jej. Oboje mieli niebieskie, duże i wyraziste oczy. Różnicą była tylko płeć i wzrost. I może Domi miała cycki i nosiła stringi. I może była śliczniejsza i delikatna. I może..
- Ciągle o nie myślisz, prawda ? Żal mi cię - odparł jak zwykle. NIGDY, przenigdy się nie uśmiechnął.
- Może znajdę ci dziewczynę, jak tylko znowu spiknę się z Domi - palnąłem i natychmiast tego pożałowałem.
- Serio ? Przecież ta dziewczyna wszystkich ma w dupie. Ciebie już też.
- Nikogo nie oszczędzasz, prawda ? Każdemu musisz dopiec powalony emolcu - uśmiechnąłem się. Po chwili dotarło do mnie, że to była prawda i uśmiech momentalnie znikł z mojej twarzy. Dominika tak naprawdę bawiła się każdym..
- Ty.. - skoczyłem mu na łóżko.
- Stary, nie jestem gejem. Złaź z mojego łózka i tak w ogóle.. nie okupuj mojego domu i spieprzaj stąd - rzucił.
- J-ja też nie jestem idioto ! A po za tym, to jak śmiesz tak do mnie mówić ? Dzisiaj jestem u Ciebie pierwszy raz w tym tygodniu.
- Dzisiaj jest poniedziałek. A po za tym, to jak nie jesteś u mnie, to jesteś u Dominiki, Marcina, Maksa, Karola, Natana, Michała, Aleksandra..
- Dosyć ! W ogóle to nie prawda - warknąłem zaczerwieniony. Cóż, to było zawstydzające. Ale tak naprawdę, to tak nie robiłem. Mam swój dom, nie żeby w innym było lepiej i zabawniej.
- Taa.. przeszkadzasz mi - mruknął.
- Tak jak Domini.. Hej ! Ona też tak mi powiedziała ! Chyba się nie zmówiliście, co ?
- Nie.
- Hm.. chwila ! - wrzasnąłem. Popełniłem błąd. W drzwiach stanęła Roksana, ośmioletnia siostra Seby.
- Ryje wy parszywe kupy zaschniętego gówna ! - krzyknęła i zniknęła z pola widzenia.
- I widzisz ? Dlaczego kocham twój dom ? - popatrzyłem na niego. - Ale nie w tym rzecz.. mam pomysł, ale musisz mi pomóc.
- Hm.. jasne, że Ci pomogę - zeskoczył z piętrowego łóżka. - Trzeba rozprostować kości.
- Pomożesz mi pokazać Domi, jak to jest zostać odrzuconym.. - zacząłem powoli. Cóż, uważałem, że to wspaniały pomysł, bo A : Nauczę ją czegoś i B : wróci do mnie szybciej niż mnie zostawiła.
- A ja niby jestem Ci potrzebny do.. ? - stanął na przeciw mnie patrząc z wyczekiwaniem.
- Przynęta. Przecież każdego już rzuciła. A ciebie.. jeszcze nie ! I dokładnie to jest to ! Ona nie wie, że jesteś moim najlepszym przyjacielem, więc..
- Dzięki wielkie za wspomnienie dobrego słowa o mnie.
- Nie ma za co. A więc.. to ty złamiesz jej serce ! Genialne !
- Odmawiam - mruknął i z powrotem znalazł się na łóżku u góry.
- Jak to ?! Przecież się zgodziłeś ! Zgódź się, zgódź się !
- Zamknij się. Masz jej zdjęcie ? - zapytał.
- Tak, jasne ! - zacząłem nerwowo przeszukiwać portfel. Ciekawe, czy ona ma zdjęcia ich wszystkich. Tych facetów.. Jest ! Znalazłem. Podbiegłem do Sebastiana i wyciągnąłem zdjęcie. A jego reakcja ? Kiedy tylko spojrzał na fotkę, jego oczy zrobiły się większe, a jego buzia zrobiła tak '' OOO ''. Czyli jednak nie tylko ja uważałem, że Dominika to najsłodsza, najpiękniejsza i najśliczniejsza dziewczyna, jaką kiedykolwiek widziałem.
- Przeciętna - powiedział podnosząc książkę.
- C-co.. ? - jęknąłem. - Co ty opowiadasz do cholery !
- To. Mam gdzieś, jak wygląda.
- A jak dostaniesz coś fajnego ?
Uniósł brwi.
- Taaak ? A co na przykład ?
- Kasa, debilu, albo buziak o de mnie - zaśmiałem się.
- Zdecydowanie pomysł A geniuszu.
Dobrze, więc zgoda ?
Popatrzył przez chwilę na moją wyciągniętą rękę. Uległ.
- Zgoda.
Cóż. Nauczę Dominikę szacunku do innych. Nauczę ją pokory, a co najważniejsze, pokażę jej, jak to jest, kiedy ktoś Cię zostawia dla zabawy. Gra dopiero się zaczęła. Byłem pewny, że to ja zostanę winnerem. Ha.
- Więc.. zostało nam jedno wyjście. Kto jest na tyle podły, perfidny, okropny, zołzowaty, obrzydliwy, wredny, cholernie wkurzający i ..
- Dobra, czaję. To ktoś, kto ma wymyślić plan, ta ? - zapytałem.
- Tak. To Ona - powiedział i zeskoczył z łóżka a następnie skierowaliśmy się do pokoju jego młodszej siostry.
- Ja tam nie pójdę .. - rzuciłem.
- Nie bądź ciotką, ciotko - mruknął Sebastian. Kiedy stanęliśmy w korytarzu na przeciw jej drzwi do pokoju, zamarłem. Na drzwiach kolorowym pisakiem napisane było '' Jeżeli jesteś Kamilem lub Sebastianem lepiej będzie, jeżeli zabierzecie swoje flakowate, pasztetowate dupy z dala od mojego pokoju ''. Wspominałem, że kocham ten dom ? Sebastian dwa razy zapukał do drzwi. Co dostaliśmy w odpowiedzi ? Drzwi same się otworzyły, a pokój wypełniony był ciemnością.
- Nie ma jej, chodźmy .. - szepnąłem.
- Cii.. - odpowiedział Seba i wszedł do pokoju a zaraz po nim ja.
- O, guru, mój guru, gdzie jesteś ? - krzyknął Sebastian.
- Gdzie z tym ryjem, pucybucie - warknęła Roksana. - A ty, wstrętna, obślizgła glizdo gdzie ? Wypad mi z pokoju, jeżeli nie macie dla mnie nic ciekawego. Gumek to ja nie sprzedaję. Baj.
- Chwileczkę, guru. Chodzi o to, że mój drogi Kamil chciałby zemścić się na swojej byłej.
- Aha. A mnie to na prawdę obchodzi jak biegunka psa sąsiada. Won - mruknęła.
- A jak zostaniesz hojnie wynagrodzona ?
- Ile ? - rzuciła.
- 20 złoty ? - podsunąłem.
- Tak, jasne. Wystarczy mi 5 idioto. Tyle to sobie możesz wsadzić w ..
- Wyrażaj się - rzucił Seba.
- Hm, 120 albo spadaj.
- Mam nadzieję że chodzi Ci o grosze, dziewczynko - zaśmiałem się.
- Jasne, że tak, głupi pustaku. Na razie. Drzwi są tam.
- Dobra, dobra, spoko. Więc. Mów.
- Jak wygląda sytuacja, brzydalu ? - zapytała.
To będzie dłuuuuuga rozmowa.
- To ty chciałeś dobrać jej się do gaci. Więc ogarnij dupę, okej ? - powiedział Sebastian wracając do czytania swojej książki.
- Nie bądź taki oschły. Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi - przyjrzałem mu się uważnie. Cóż, nie wiem dlaczego, ale kiedy patrzyłem na mojego kumpla, od razu widziałem Domi. Jego włosy były koloru złota, tak jak i jej. Oboje mieli niebieskie, duże i wyraziste oczy. Różnicą była tylko płeć i wzrost. I może Domi miała cycki i nosiła stringi. I może była śliczniejsza i delikatna. I może..
- Ciągle o nie myślisz, prawda ? Żal mi cię - odparł jak zwykle. NIGDY, przenigdy się nie uśmiechnął.
- Może znajdę ci dziewczynę, jak tylko znowu spiknę się z Domi - palnąłem i natychmiast tego pożałowałem.
- Serio ? Przecież ta dziewczyna wszystkich ma w dupie. Ciebie już też.
- Nikogo nie oszczędzasz, prawda ? Każdemu musisz dopiec powalony emolcu - uśmiechnąłem się. Po chwili dotarło do mnie, że to była prawda i uśmiech momentalnie znikł z mojej twarzy. Dominika tak naprawdę bawiła się każdym..
- Ty.. - skoczyłem mu na łóżko.
- Stary, nie jestem gejem. Złaź z mojego łózka i tak w ogóle.. nie okupuj mojego domu i spieprzaj stąd - rzucił.
- J-ja też nie jestem idioto ! A po za tym, to jak śmiesz tak do mnie mówić ? Dzisiaj jestem u Ciebie pierwszy raz w tym tygodniu.
- Dzisiaj jest poniedziałek. A po za tym, to jak nie jesteś u mnie, to jesteś u Dominiki, Marcina, Maksa, Karola, Natana, Michała, Aleksandra..
- Dosyć ! W ogóle to nie prawda - warknąłem zaczerwieniony. Cóż, to było zawstydzające. Ale tak naprawdę, to tak nie robiłem. Mam swój dom, nie żeby w innym było lepiej i zabawniej.
- Taa.. przeszkadzasz mi - mruknął.
- Tak jak Domini.. Hej ! Ona też tak mi powiedziała ! Chyba się nie zmówiliście, co ?
- Nie.
- Hm.. chwila ! - wrzasnąłem. Popełniłem błąd. W drzwiach stanęła Roksana, ośmioletnia siostra Seby.
- Ryje wy parszywe kupy zaschniętego gówna ! - krzyknęła i zniknęła z pola widzenia.
- I widzisz ? Dlaczego kocham twój dom ? - popatrzyłem na niego. - Ale nie w tym rzecz.. mam pomysł, ale musisz mi pomóc.
- Hm.. jasne, że Ci pomogę - zeskoczył z piętrowego łóżka. - Trzeba rozprostować kości.
- Pomożesz mi pokazać Domi, jak to jest zostać odrzuconym.. - zacząłem powoli. Cóż, uważałem, że to wspaniały pomysł, bo A : Nauczę ją czegoś i B : wróci do mnie szybciej niż mnie zostawiła.
- A ja niby jestem Ci potrzebny do.. ? - stanął na przeciw mnie patrząc z wyczekiwaniem.
- Przynęta. Przecież każdego już rzuciła. A ciebie.. jeszcze nie ! I dokładnie to jest to ! Ona nie wie, że jesteś moim najlepszym przyjacielem, więc..
- Dzięki wielkie za wspomnienie dobrego słowa o mnie.
- Nie ma za co. A więc.. to ty złamiesz jej serce ! Genialne !
- Odmawiam - mruknął i z powrotem znalazł się na łóżku u góry.
- Jak to ?! Przecież się zgodziłeś ! Zgódź się, zgódź się !
- Zamknij się. Masz jej zdjęcie ? - zapytał.
- Tak, jasne ! - zacząłem nerwowo przeszukiwać portfel. Ciekawe, czy ona ma zdjęcia ich wszystkich. Tych facetów.. Jest ! Znalazłem. Podbiegłem do Sebastiana i wyciągnąłem zdjęcie. A jego reakcja ? Kiedy tylko spojrzał na fotkę, jego oczy zrobiły się większe, a jego buzia zrobiła tak '' OOO ''. Czyli jednak nie tylko ja uważałem, że Dominika to najsłodsza, najpiękniejsza i najśliczniejsza dziewczyna, jaką kiedykolwiek widziałem.
- Przeciętna - powiedział podnosząc książkę.
- C-co.. ? - jęknąłem. - Co ty opowiadasz do cholery !
- To. Mam gdzieś, jak wygląda.
- A jak dostaniesz coś fajnego ?
Uniósł brwi.
- Taaak ? A co na przykład ?
- Kasa, debilu, albo buziak o de mnie - zaśmiałem się.
- Zdecydowanie pomysł A geniuszu.
Dobrze, więc zgoda ?
Popatrzył przez chwilę na moją wyciągniętą rękę. Uległ.
- Zgoda.
Cóż. Nauczę Dominikę szacunku do innych. Nauczę ją pokory, a co najważniejsze, pokażę jej, jak to jest, kiedy ktoś Cię zostawia dla zabawy. Gra dopiero się zaczęła. Byłem pewny, że to ja zostanę winnerem. Ha.
- Więc.. zostało nam jedno wyjście. Kto jest na tyle podły, perfidny, okropny, zołzowaty, obrzydliwy, wredny, cholernie wkurzający i ..
- Dobra, czaję. To ktoś, kto ma wymyślić plan, ta ? - zapytałem.
- Tak. To Ona - powiedział i zeskoczył z łóżka a następnie skierowaliśmy się do pokoju jego młodszej siostry.
- Ja tam nie pójdę .. - rzuciłem.
- Nie bądź ciotką, ciotko - mruknął Sebastian. Kiedy stanęliśmy w korytarzu na przeciw jej drzwi do pokoju, zamarłem. Na drzwiach kolorowym pisakiem napisane było '' Jeżeli jesteś Kamilem lub Sebastianem lepiej będzie, jeżeli zabierzecie swoje flakowate, pasztetowate dupy z dala od mojego pokoju ''. Wspominałem, że kocham ten dom ? Sebastian dwa razy zapukał do drzwi. Co dostaliśmy w odpowiedzi ? Drzwi same się otworzyły, a pokój wypełniony był ciemnością.
- Nie ma jej, chodźmy .. - szepnąłem.
- Cii.. - odpowiedział Seba i wszedł do pokoju a zaraz po nim ja.
- O, guru, mój guru, gdzie jesteś ? - krzyknął Sebastian.
- Gdzie z tym ryjem, pucybucie - warknęła Roksana. - A ty, wstrętna, obślizgła glizdo gdzie ? Wypad mi z pokoju, jeżeli nie macie dla mnie nic ciekawego. Gumek to ja nie sprzedaję. Baj.
- Chwileczkę, guru. Chodzi o to, że mój drogi Kamil chciałby zemścić się na swojej byłej.
- Aha. A mnie to na prawdę obchodzi jak biegunka psa sąsiada. Won - mruknęła.
- A jak zostaniesz hojnie wynagrodzona ?
- Ile ? - rzuciła.
- 20 złoty ? - podsunąłem.
- Tak, jasne. Wystarczy mi 5 idioto. Tyle to sobie możesz wsadzić w ..
- Wyrażaj się - rzucił Seba.
- Hm, 120 albo spadaj.
- Mam nadzieję że chodzi Ci o grosze, dziewczynko - zaśmiałem się.
- Jasne, że tak, głupi pustaku. Na razie. Drzwi są tam.
- Dobra, dobra, spoko. Więc. Mów.
- Jak wygląda sytuacja, brzydalu ? - zapytała.
To będzie dłuuuuuga rozmowa.
niedziela, 4 marca 2012
Rozdział 1. - Dominika
- Jesteś.. cudowna.. - wyszeptał Kamil po czym wrócił do całowania. Cóż, w tej kwestii musiałam przyznać, że nie był amatorem. Całowałam się z wieloma chłopakami, ale zdecydowanie Kamil przewyższał ich o wiele stopni co nie znaczy, że nie było innych mu dorównujących. Po chwili zastygłam w bezruchu. Popatrzyłam na niego bez jakiegokolwiek wyrazu twarzy.
- Weź rękę - powiedziałam wyciągając ją spod bluzki.
- Dominika, obiecałaś. I co ? Teraz tak po prostu ją złamiesz ? - popatrzył na mnie robiąc maślane oczy. Znam takich. Poślą swój genialny, seksowny uśmiech. Następnie dobierają Ci się do majtek, ale to nie wszystko. Jest jeszcze wprawa w odpinaniu stanika.
- Dokładnie tak - uśmiechnęłam się schodząc mu z kolan.
- Okrutna ! Dlaczego to robisz ? Myślałem, że jestem wyjątkowy - rzekł zawiedziony wstając z łóżka.
- Ależ, każdy jest wyjątkowy, kochanie. Na swój sposób, ale jest.
- Mhm.. tylko myślałem..
- Kot myślał i zdechł - przerwałam mu wyciągając moje ukochane L&M. Cholerny nałóg nie dawał mi spokoju, muszę z tym skończyć. Boże, obiecuję, że od jutra papierosy to będzie przeszłość. Jeśli ktoś mnie kiedykolwiek spyta, czy chcę zapalić, odpowiem '' Nie ''.
- Inaczej. Czy kiedyś będziesz chciała TO zrobić ? - zapytał niepewnie.
- No pewnie, że będę chciała to zrobi - prychnęłam biorąc do ust mojego najgorszego wroga.
- Kiedy ? - popatrzył na mnie zniecierpliwionym wzrokiem.
- Kiedy będą szwedy - palnęłam wyciągając album fotograficzny z moimi zdjęciami, które przypominały mi o moim '' cudownym '' dzieciństwie.
- Nie bądź tak cholernie wyniosła - zdenerwowany usiadł na fotel obok i schował twarz. Jeżeli dobrze mu się przyjrzeć, nie był wcale taki '' mniam '' jak mi się na początku wydawało. Teraz widziałam go jako wstrętnego, zboczonego dziewiętnastolatka.
- Skończyliśmy - spojrzałam na niego. - Na co czekasz ? możesz wyjść.
- C-co ? - zdumiony podniósł głowę. - Wyganiasz mnie ?
- Nie, ja cię ''wypraszam'', chociaż jakby się zastanowić, to serio cię wyganiam.. Dobra, co mi tam ! Wypad z mojego domu, chyba że chcesz, żebym zadzwoniła po odpowiednie władze za molestowanie seksualne nieletniej. Nie chcesz wdepnąć w kupę gówna, prawda, Kamilu ?
- T-ty.. i co ? Te sześć miesięcy to było dla Ciebie nic ? Kompletnie nic ?! - krzyknął waląc pięścią w ścianę.
- Do widzenia Kamilku - rzuciłam oglądając naprawdę stare fotografie. Akurat natknęłam się na te najstarsze. Jedno zdjęcie przedstawiało mnie i tatę na pikniku rodzinnym. Mała, szczerbata dziewczynka ubabrana lodem i jej ojciec wycierający mały ryjek. Po chwili namysłu przedarłam je na pół. Jedna część przedstawiała małą Dominikę, a druga mężczyznę którego malutka teraz nienawidzi.
- Hm.. czyli tak. Prędzej czy później, wrócisz. Nie będę musiał prosić. Myślisz, że możesz wszystkich wykorzystywać, bo twój Ojciec zostawił twoją matkę ! Co to w ogóle za cyrk, co ? Jaki to ma sens ? Pokazujesz, że jesteś taka jak on..
- Nie waż się porównywać mnie z tym facetem - rzuciłam mu spojrzenie pełne pogardy. - Precz.
- Jak chcesz, ale wrócisz - powiedział i już go nie było. Efektywne trzaśniecie drzwiami jest, wygarnięcie tego co leży mu na wątrobie jest. Dobrze, że spoliczkowania brakowało. Cóż, nie mogłam za długo cieszyć się samotnością bo w drzwiach stanęła Katrina - ukochana mama.
- Co się stało ? Znowu ? Kamil to przecież dobry chłopiec..
- Dobry chłopiec który chce zerżnąć i zostawić. Katrina, przeszkadzasz.
- Źle ich osądzasz.. źle. To, że twój ojciec to skończony .. to nie znaczy, że ty masz robić tak samo. Jeżeli nie leży Ci związek, odpuść sobie jakikolwiek. Dobra ?
- Nie będziesz mi mówić, co mam robić. Pa pa - uśmiechnęłam się do niej słodko.
- Proszę, nie bądź bezczelna..
- Hmm.. Cóż, kochana mamo, zechcesz zostawić mnie samą ? Proszę ?
- Do zobaczenia jutro, bo pewnie tylko wtedy się zobaczymy - mruknęła i wyszła. A ja ? Ja twardo nadal się uśmiechałam. Uśmiechałam się zgniatając zdjęcie taty. Uśmiechałam się ubierając moją ulubioną piżamkę. Uśmiechałam się myjąc zęby w łazience. Uśmiechałam się kładąc do łóżka. Co było potem ? Potem wybuchłam płaczem.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)